I'm open now and feeling free

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!


Westchnęłam na tyle głośno , że mężczyzna będąc kilka milimetrów od mojej szyi , na pewno to usłyszał. Poczułam jak jego dłonie mocniej zaciskają się na moich biodrach. Zaczął żywiej kołysać mnie w rytm piosenki , po czym przycisnął mnie pewniej do siebie , przez co ocierałam się o jego miejsce intymne. Dałam się ponieść chwili i nie reagowałam na jego gesty. Nie przeszkadzały mi jego ręce, które błądziły po moich udach , biodrach i brzuchu. Nie myślałam o tym co może się stać , żyłam chwilą. Cholernie przyjemną chwilą , która pozwoliła oderwać mi się od smutnej , szarej rzeczywistości w jakiej przyszło żyć. Nie zmieniając pozycji , podniosłam delikatnie dłoń , aby dotknąć jego twarzy. Subtelnie wsunęłam ją w jego miękkie włosy, które wystawały ponad moje palce. Następnie delikatnie zjechałam na skroń , policzek czując gładką powierzchnię. Ułożyłam swoją dłoń na jego szyi , po czym pogrążyłam się w tańcu, który całkowicie mnie pochłonął. Kręciłam seksownie biodrami , co jakiś czas ocierając się o niego. Oj Katherine zawsze lubiłaś prowokować mężczyzn, oby i tym razem obyło się bez konsekwencji. Nagle muzyka zmieniła się na dosyć wolną , więc postanowiłam ruszyć do baru po kolejne trunki. Mężczyzna trzymał mnie słabo za rękę , przez co bez problemu ruszyłam przed siebie. W ostatniej chwili , kiedy jego dłoń puszczała moją , obejrzałam się przez lewe ramię.Moje włosy delikatnie zatoczyły łuk , a ja ujrzałam tylko czarną koszulę z rozpiętymi guziczkami przy szyi oraz brązowe włosy , które pociągająco odstawały w każdą stronę, zapewne przez ruchy mojej dłoni. Chwilę później tłum bawiących się ludzi , przysłonił mi go. Nie zastanawiając się ani chwilę , usiadłam na krzesełku barowym oraz zamówiłam kolejne shoty z colą. Duszkiem wypiłam pierwszy kieliszek , po czym obok mnie stanął uśmiechnięty Jake.

- Kitty, kochana. Chciałbym , żebyś kogoś poznała. - powiedział , szczerząc zęby.

Domyśliłam się , kto to był , więc podekscytowana obróciłam się w ich stronę oraz ujrzałam chłopaka w czerwonej koszuli w kratę, który dosyć nieśmiało wyciągnął do mnie rękę. Bez wahania podałam mu ją , na co on słabo ją uścisnął.

- Mason. - krzyknął - Miło mi CIę poznać.
- Katherine, ale mów Kate. - uśmiechnęłam się miło. - Może napijecie się ze mną?
- Jasne, ale ja stawiam. - puścił mi oczko Jake , a ja w geście poddania uniosłam dłonie.

Chwilę później we trójkę siedzieliśmy przy barze pijąc piąty kieliszek z czystą wódką. W pewnym momencie po mojej prawej przysiadł się otyły chłopak. Nie miał więcej niż 16 lat. Puścił do mnie oczko , a ja zniesmaczona popiłam colę przez słomkę i odwróciłam się do niego plecami.

- Maleńka nie bądź taka. - usłyszałam za sobą , więc zdziwiona odwróciłam się w jego stronę.

Zarzuciłam nogę na nogę. Widziałam jak wwierca swoje oczy w moje ciało. Jedną ręką oparłam się o blat , natomiast drugą położyłam na odkryte udo, które delikatnie błyszczało się od brokatu w kremie. Uśmiechnęłam się kpiąco, a chłopak spojrzał prosto w moje oczy. Poczułam jak zaczyna mnie mdlić i nie wiedziałam , czy to od ilości wypitego alkoholu czy od wzroku 16 chłopaka , który patrzył na mnie tak pożądliwym wzrokiem.

- Nie jesteś za młody na kluby?-zapytałam , popijając colę.
- Czy to ważne? Mam na Ciebie ochotę.- stwierdził , przejeżdżając ręką po swoim kroczu.

Na mojej twarzy pojawił się delikatny kwas , na który chłopak się zaśmiał. Nagle nachylił się nade mną .

- Może pójdziemy do toa- zaczął oraz położył swoje tłuste łapsko na moją nogę.- lety i się zabawimy. - rzucił , jadąc dłonią w górę.

Momentalnie oberwał ode mnie z otwartej dłoni. Kate , dzisiaj za dużo przemocy... Dzieciak upadł na podłogę ,łapiąc się za pulsujący policzek. Z uśmiechem wstałam z krzesełka , po czym nachyliłam się nad jego uchem.

- Jeszcze jedna taka akcja , a spotkamy się w szpitalu na oddziale ratunkowym.- rzuciłam , po czym z lekkimi problemami , ale jednak nadal z gracją wstałam oraz ruszyłam na parkiet.

♪♪

Wybrałam idealne miejsce , na środku , gdzie światło padało na mnie z każdej strony. Byłam trochę bardziej wcięta niż wcześniej , więc nie było dla mnie problemem tańczenie co chwilę z innym mężczyzną. Czułam jak w mojej głowie rodzi się walka o to , czy moje nogi nadal mają utrzymywać równowagę. Zaśmiałam się sama do siebie , po czym wsadzając obie ręce w swoje pofalowane włosy , zaczęłam kołysać biodrami z jednej strony na drugą. Kilku chłopaczków kręcących się obok mnie ,spoglądało na mnie jak na świeże mięso. Zaśmiałam się do siebie w podświadomości , po czym patrząc na nich, przegryzłam wargę oraz zalotnie zarzuciłam włosami , pogrążając się tańcu. Przymknęłam oczy oraz delikatnie odchyliłam głowę do tyłu , wczuwając się w rytm piosenki. Następnie subtelnie podniosłam coraz cięższe powieki do góry i ujrzałam mężczyznę na piętrze , który opierał się o barierkę oraz przyglądał mi się. Nie mogłam do końca ujrzeć jego twarzy przez nadmiar alkoholu , ale bez problemów zauważyłam jego czarną koszulę i niedbale rozczochrane włosy. Szybko podniósł rękę , po czym pomachał nią do mnie. Pierwszy raz od dawna poczułam jak moje policzki nabierają rumieńców, a przez ciało przechodzą bardzo przyjemne dreszcze. Zakrywając twarz dłonią , zaśmiałam się oraz przechyliłam głowę w dół. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. W pewnej chwili odczułam jak zaczyna mi się kręcić w głowie, więc szybko skierowałam się do baru , siadając na stołku i głęboko oddychając. Barman zauważając mój stan podał mi szklankę wody, na co uśmiechnęłam się do niego.

- Wszystko ok?-zapytał znany mi już głos.


Obejrzałam się przez ramie oraz ujrzałam mężczyznę , który wywołał u mnie rumieńce na twarzy.Przerzucając włosy na lewe ramię , spojrzałam na niego z delikatnym uśmiechem. Brunet spojrzał na mnie swoimi wielkimi ziel... Nie , nie nie. Niebieskimi? Nie potrafiłam jednoznacznie określić ich koloru, przez co cały czas wpatrywałam się w nie. On jedynie uniósł jeden kącik ust do góry , przez co jego uśmiech wydawał się niezwykle intrygujący. W pewnym momencie spuściłam wzrok w dół , aby napić się wody.

- Jak masz na imię? -zapytał , kładąc swoją dłoń na ciemnym blacie. Odwracając głowę przez ramię, spojrzałam na niego.
- A Ty?-rzuciłam , odstawiając szklankę oraz przekręcając się w jego stronę. Chłopak z uśmiechem pokręcił głową.
- Tyler. Często tu bywasz?-spytał , zamawiając nam jakieś drinki.
- Przeprowadzasz jakiś wywiad?-zapytałam ,zakładając nogę na nogę. Postanowiłam sprawdzić , która godzina , więc bez wahania wyjęłam z torebki telefon oraz go odblokowałam. Na kolorowym ekranie widniała 2:50 i dwa sms'y od Jake'a.
- Zwykła ciekawość. Trochę tu głośno , może przejdziemy się gdzieś?-zapytał , zaplatając dłonie.
- Może innym razem , będę zbierać się już do domu. - uśmiechnęłam się , po czym wstałam ze stołka barowego , tracąc równowagę.

♪♪

Tyler szybko podniósł się i złapał mnie w ostatniej chwili. Podtrzymywał mnie za plecy , patrząc prosto w oczy. Czułam jak moje serce zaczyna szybciej bić ,a w brzuchu wszystko mieszać. Otrząsnęłam się i szybko wstałam, zarzucając torebkę na ramię i zabierając kurtkę od barmana. Nagle poczułam jak zaczyna mnie mdlić, więc na pięcie odwróciłam się w stronę wyjścia i zaczęłam biec.

- Zaczekaj ! Telefon. - słyszałam stłumiony krzyk chłopaka , ale po chwili już nic nie słyszałam poza głośną muzyką.

Kiedy znalazłam się koło wyjścia , ktoś złapał mnie za rękę. Tym kimś był Jake'a. Spoglądał na mnie zaciekawiony , ale miałam wrażenie ,że po chwili zrozumiał w jakim jestem stanie. Biorąc mnie pod rękę wybiegliśmy z klubu i wbiegliśmy w jakieś duże krzaki , gdzie nie było nikogo. Szybkim ruchem wyrwał mi z ręki torebkę oraz kurtkę , po czym złapał za włosy. Czułam się tragicznie ze świadomością , że musi to oglądać, ale nie mogłam tego powstrzymać. Po chwili zaczęłam wymiotować , a chłopak gładził mnie ręką po plecach.

- Spokojnie, już ok. Będzie Ci lepiej. Zaraz zamówię nam taksówkę. - stwierdził , puszczając mnie kiedy już skończyłam. Usiadłam na małym murku , patrząc w swoje buty. Chłopak zamówił taksówkę , następnie podchodząc do mnie.
- W porządku?-zapytał, siadając obok mnie.
- Przepraszam. - rzuciłam , przekręcając delikatnie głowę w jego stronę. Na jego twarzy namalował się subtelny uśmiech, po czym przytulił mnie do siebie.
- Jak tam randka?-zapytałam.
- Niewypał. To nie chłopak dla mnie. - stwierdził , również spoglądając na swoje buty.
- Dlaczego? Coś się stało?-zapytałam , kładąc głowę na jego ramię.

Chłopak pokręcił głową , przez co wiedziałam , że narazie nie ma ochoty o tym rozmawiać , więc odpuściłam. Nagle usłyszeliśmy jak taksówkarz zaczyna trąbić , więc szybko zabierając ze sobą rzeczy , wsiedliśmy na tyle siedzenie. Jake powiedział kierowcy gdzie ma jechać, więc mężczyzna wciskając pedał gazu , ruszył przed siebie. Uwielbiałam oglądać miasto nocą. Zawsze tętni ono życiem. Milion migoczących świateł,ludzie wracający z imprez. Otworzyłam delikatnie okno , wystawiając przez nie dłoń. Ciepłe, nowojorskie powietrze otulało ją, dając przyjemne uczucie wolności. W pewnym momencie przed oczami ujrzałam mężczyznę z klubu , który przenikliwie patrzył mi w oczy. Jego niesforne, brązowe włosy , które wyglądały idealnie w delikatnym nieładzie. Jego rysy twarzy , uśmiech... Na widok którego w tej chwili się uśmiecham. Był jakiś inny, w dobrym znaczeniu tych słów. Miałam ochotę odkryć go trochę bardziej.Nagle ktoś zaczął mnie szturchać.

- Kat.. halo. Katherine ! - krzyknął Jake , a ja się ocknęłam.
- Tak , tak? -zapytałam zmieszana.
- Jesteśmy pod Twoim domem. - uśmiechnął się czule. - Dasz radę sama pójść ?-zapytał z troską.
- Tak , dam. Dzięki za wszystko. Do zobaczenia. - rzuciłam , całując go w policzek oraz wychodząc z samochodu.

Poczułam jak moja osoba stawia opór wiejącemu wiatrowi. Spojrzałam w górę , nie widząc żadnej gwiazdy na niebie ,przez mocno oświetlone miasto. Wypuściłam głośno powietrze z ust , a następnie zdjęłam z siebie szpilki oraz wróciłam do domu. Nadal miałam lekkie problemy z równowagą , dlatego cały czas trzymałam się barierki. Po kilku minutach stałam przed drzwiami , próbując je otworzyć , ale za cholerę nie mogłam włożyć kluczyka do zamka. Próbowałam chyba każdego sposobu ,ale nie mogłam sobie z nim poradzić. To była jak walka z wiatrakami. Nagle drzwi otworzyły się , a w nich stanęła zaspana mama w szlafroku. Subtelnie uśmiechnęłam się , zdając sobie sprawę , że musiałam ją obudzić.

- Do domu.- rzuciła naburmuszona, więc potulnie przeszłam przez próg drzwi i skierowałam się do swojego pokoju .

Bezszelestnie zamknęłam za sobą drzwi , po czym bezwładnie położyłam się na łóżku. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...

08.05.2015 o godz. 15:37


- No to zaczyna się. - mruknęłam pod nosem , po czym wychyliłam się przez okno i krzyknęłam do Jake'a - Idź beze mnie , muszę coś załatwić. Przyjdę niedługo.

Zamknęłam okno oraz usiadłam na parapecie , jednocześnie poprawiając niesforną , czarną sukienkę, która mocno opinała moje ciało. Ojciec patrzył na mnie , tak jakby zobaczył ducha. Prychnęłam pod nosem , po czym przejechałam długimi paznokciami po ramieniu. Na moim ciele pojawiły się przyjemne ciarki. Zaplotłam ręce na piersiach i patrzyłam na niego , tak jak zawsze. Czyli na osobę , którą znałam , która diametralnie się zmieniła. Jego kilkudniowy zarost , włosy związane w krótkiego kucyka.

- Nawet się nie przywitasz ? -zapytał stojąc w progu drzwi od mojego pokoju.
- Nie. Najlepiej byłoby , gdybyś już stąd wyszedł. - powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem , patrząc prosto w jego oczy. Zdziwiony wszedł do pomieszczenia , zamykając za sobą drzwi.
- Jak Ty się do mnie odzywasz?!- burknął , patrząc na mnie od góry do dołu.- W coś Ty się ubrała?
- Po pierwsze, odzywam się do Ciebie tak , jak na to zasługujesz. A po drugie , masz jeszcze czelność oceniać mój wygląd? Gówno Cię to powinno obchodzić, tak jak Ty obchodzisz mnie. Wyjdź. - rzuciłam , pokazując mu dłonią, gdzie znajdują się drzwi.
- Nie wyjdziesz tak ubrana , rozumiesz? Wyglądasz jak dziwka.- podniósł ton głosu , a ja nie myśląc o niczym , podeszłam do niego i uderzyłam go z otwartej dłoni w twarz , najmocniej , jak tylko mogłam.

Poczułam ogromny ból ręki , ale nie dałam po sobie tego poznać. Ojciec delikatnie skulił się , przyłożył swoją dłoń do rozpalonego policzka oraz spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
Przyznam się , że trochę się go wtedy przestraszyłam. Miałam wrażenie, że zaraz podejdzie do mnie i wymierzy cios we mnie , tak jak robił to za dawnych czasów. "wychowawczo". Na wszelki wypadek cofnęłam się kilka kroków w tył , ale nie przestałam się na niego patrzeć. Czułam w tym momencie nienawiść. Nie miłość. Zniszczył to uczucie już dawno temu.


- Dziwki to możesz sam sobie znajdować. Ja w porównaniu do Twoich dziuń się szanuję. A teraz wypierdalaj z naszego życia. Nie chcę Cie więcej widzieć ! - krzyknęłam.
- Taka młoda , a taka pyskata...- przeciągnął. - Jeszcze się zobaczymy.- burknął , po czym wyszedł z mojego pokoju.

♪♪

Słyszałam jak zbiega po schodach i wychodzi z domu , głośno trzaskając drzwiami. Lekko oszołomiona usiadłam na dwuosobowe łóżko, przykryte różowym kocem. Podniosłam z podłogi poduszkę w kształcie serca , którą delikatnie przytuliłam do siebie. Próbowałam przeanalizować co właśnie się stało. Poczułam jak mój oddech zaczyna robić się nierówny , a do oczu zaczynają napełniać się słone łzy. Po chwili spływały po moich policzkach , tworząc przecinające się ścieżki. Patrzyłam tępo w swoje buty, zastanawiając się, dlaczego to wszystko musi przydarzać się mnie. Nie minęła chwila , a do pokoju wszedł Jake , spoglądając na mnie z wielkim współczuciem. Nie odezwał się , tylko usiadł obok mnie , mocno przytulając mnie do siebie. Tego właśnie potrzebowałam. Nie słów , a poczucia , że ktoś jest przy mnie.Mocno wtuliłam się w niego , pozwalając , aby słone łzy spływały po mojej twarzy.


- Wszystko w porządku?-zapytał Jake , po kilku minutach.
- Już tak. Nie ma o czym rozmawiać. Chodźmy się napić.- stwierdziłam , delikatnie się uśmiechając.


Chłopak tylko pokręcił głową , wiedząc , że nie wyciągnie ze mnie teraz nic więcej. Cieszyłam się , że nie naciska na mnie i nie pyta o szczegóły. Szybko podniosłam się z łóżka oraz pobiegłam do łazienki poprawić swój lekko rozmazany makijaż. Jake w tym czasie został u mnie w pokoju , więc kiedy skończyłam wcześniej wspominaną czynność , po cichu podeszłam do pokoju dziewczyn nasłuchując czy śpią. Najciszej jak tylko potrafiłam , uchyliłam drzwi oraz zajrzałam do środka. Dziewczyny siedziały z mamą na łóżku , przytulone do siebie.Victoria, bo tak miała na imię moja mama, czytała im jakąś bajkę na dobranoc. Gdy weszłam do pokoju wszystkie automatycznie na mnie spojrzały. Mama podniosła delikatnie kąciki ust oraz spojrzała na mnie swoim współczującym wzrokiem.

- Wszystko ok? -zapytała, a ja oparłam się o białą framugę drzwi. Dziewczyny szeroko uśmiechnęły się na mój widok. Dzięki nim , sama szczerze to zrobiłam.
- Nie ma o czym mówić. Dużo słyszały?-zapytałam.
- Słyszały , ale mają 5 lat , wiele nie rozumieją. Na szczęście. - stwierdziła, przekręcając stronicę książki.
- To dobrze. Nie masz nic przeciwko , że wyjdę teraz z domu? Muszę ochłonąć.- powiedziałam , wypuszczając następnie głośno powietrze z ust.
- Leć leć. Ślicznie wyglądasz, prawda dziewczyny?- zaśmiała się, zerkając na nie.
- Pięknie wyglądasz. - powiedziała Ana,a po chwili dołączyła do niej Chloe. Podniosłam automatycznie kąciki ust do góry oraz delikatnie się zaśmiałam.
- Dobra dziewczyny , buziaki dla Kate i do wyrka.- rzuciła wstając z łóżka. Bliźniaczki momentalnie znalazły się obok mnie , mocno tuląc mnie do siebie i dając słodkiego buziaka.
- Dobranoc. - powiedziałam , całując je w czoło oraz wyszłam z pokoju. Szybko przeszłam do pomieszczenia , w którym siedział mój przyjaciel. Przeglądał coś w telefonie , ale kiedy weszłam , od razu schował go do kieszeni.
- Spokojnie , pisz sobie. - zaśmiałam się.- Idziemy?-zapytałam , zawieszając torebkę na ramieniu.
- Tak , tak chodźmy. - odpowiedział lekko zestresowany. Narazie wolałam nie pytać co jest. Może sam powie. W szybkim tempie wyszliśmy z mojego pokoju i skierowaliśmy się do drzwi wejściowych.
- Dobry wieczór , pani Shawn. Jak zwykle pięknie pani wygląda. - rzucił Jake z ogromnym uśmiechem na ustach. Ta jedynie zaśmiała się , podnosząc pluszaka z podłogi.
- Nie podlizuj się tak. - powiedziała , rzucając w niego pluszakiem.
- Miłej nocy. - zachichotał , unikając lecącego miśka.
- Wzajemnie Jake. - uśmiechnęła się , kiwając głową.

♪♪

Bez słowa wyszliśmy z mieszkania , schodząc kilka pięter w dół. Po chwili znaleźliśmy się przed budynkiem. Ciepłe , wieczorne powietrze uderzyło w nasze twarze. Na ulicach nadał był duży ruch , jednak jeździło więcej żółtych taksówek i drogich "zabawek". Pewnym krokiem szliśmy chodnikiem , za grupą już wciętych osób. Śpiewali, przepychali się , a ja i towarzyszący mi chłopak śmialiśmy się z nich. Zauważyłam jednak ,że brunet co chwilę pisze z kimś przez telefon.

- Dobra , mów z kim tak piszesz.- zaśmiałam się , próbując zabrać mu telefon z ręki.
- A co Ty taka ciekawa, co? - uśmiechnął się , chowając telefon do kieszeni spodni.
- Nie no nie. Łaski bez.- powiedziałam , próbując się nie zaśmiać. Zaplotłam ręce na piersiach i pewnym krokiem go wyprzedziłam. Czułam jak wieczorny wiatr rozwiewa moje długie włosy. Chłopak po chwili podbiegł do mnie.
- Ale Ty jestes uparta. Dobra , powiem. - zaśmiał się , a ja od razu z uśmiechem spojrzałam na niego.
- Umówiłem się tam z kimś.- rzucił , patrząc w swoje sznurówki.
- No i bardzo dobrze. W końcu. Pokaż mi go. - stwierdziłam z uśmiechem.

Nie wspominałam o tym , ale Jake jest gejem. Nigdy dobrze nie dogadywałam się z koleżankami. Może nie to , że nie dogadywałam , ale wołałam obecność mężczyzn. Jake'a poznałam w gimnazjum , kiedy to poczuł w sobie inną orientację seksualną. Jego przyjaciele odwrócili się od niego , a ja byłam jego koleżanką , która została przy nim. Niby nikomu to nie przeszkadzało , ale jednak woleli trzymać się od niego z daleka. Ja nigdy nie miałam takiego problemu. Zawsze dobrze się z nim dogadywałam , nasze mamy regularnie spotykają się ze sobą. Pomagali nam również finansowo , kiedy było naprawdę ciężko.

Chłopak odpalił szybko facebook'a w telefonie , po czym wszedł na jego profil i pokazał jego zdjęcie profilowe. Nie powiem , ale nie był taki zły.

- Nono,bierz się. - zaśmiałam się .
- Ale teraz nie wiem , bo masz zły humor i wolałbym spędzić ten czas z Tobą.- rzucił odpisując coś w telefonie.
- Przestań. Dam sobie radę.- puściłam mu oczko , a chwilę później staliśmy przed klubem w dużej kolejce.

Wokół był duży gwar. Co chwilę ochroniarze wynosili kogoś , kto zakłócał porządek wewnątrz. Ze środka dobiegała głośna muzyka. Postanowiłam nie stać w kolejce , więc od razu skierowałam się do ochroniarzy stojących przy wejściu. Słyszałam za sobą ostre docinki jakiś dziewczyn , które nieźle rzucały w moją stronę mięsem. Odwróciłam się przez ramię do nich i kpiąco uśmiechnęłam , po czym bez żadnych problemów razem z Jake'iem znaleźliśmy się w środku. Był to klub dwupoziomowy. Na górze znajdowały się stoliki , z których był widok na znajdujący się parkiet na dole. Stanęliśmy na środku przejścia.

- To ja idę do niego. Jak coś to jesteśmy w kontakcie. - powiedział mi głośno do ucha. Potwierdzająco kiwnęłam głową , po czym pewnym krokiem z triumfującym uśmiechem ruszyłam do baru , gdzie alkohol lał się hektolitrami. Usiadłam na wysokim stołku , po czym podnosząc delikatnie rękę do góry , dałam znać barmanowi , aby podszedł.
- W czym mogę pomóc?-zapytał blondyn z błękitnymi oczami , które wpatrywały się w mnie.
- Na rozgrzewkę poproszę 2 shoty i colę. - uśmiechnęłam się,rozglądając się po klubie.

♪♪
Półnagie męskie i damskie ciała , stykające się w seksownym tańcu. Jakaś grupka nastolatków podskakująca z rękoma w górze w rytm piosenki. Migoczące , kolorowe światła.Sekundę później ujrzałam swoje trunki,które stały na granitowym blacie. Podałam barmanowi pieniądze , po czym chwyciłam za pierwszy kieliszek oraz szybko postawiłam go do ust. Subtelnie przymknęłam oczy oraz przechyliłam go i czułam jak spływa w moim przełyku. Poczułam momentalne uderzenie ciepła wewnątrz mnie .Szybko odstawiłam kieliszek na bar, chwilę później popijając go kilkoma łykami coli. Zdjęłam z siebie skórzaną kurtkę , którą poprosiłam o przechowanie przy barze. Nie minęło kilka minut , a w moich ustach znalazł się kolejny i kolejny bezbarwny trunek. Czułam jak moje ciało rozluźnia się i jest gotowe się zabawić. Podniosłam się z krzesełka oraz ruszyłam na parkiet. Przepchałam się przez duży tłum osób , stanęłam w odpowiednim miejscu oraz przymykając oczy , zaczęłam kręcić biodrami w rytm piosenki. Wsadziłam rękę we włosy , delikatnie je przeczesując.Miałam wrażenie , że czas zwolnił tak samo jak i piosenka. Stała się ona bardziej namiętna? Nie to złe słowo. Miałam ochotę wykorzystać wszystkie atuty mojego ciała. Nagle poczułam za sobą kogoś , kto przysunął mnie do siebie.
- Dobrze tańczysz..- usłyszałam głos, mówiący prost do mojego ucha.


26.04.2015 o godz. 18:29

Godzina piętnasta. Środa.

♪♪

Leżę na łóżku w swoim pokoju słuchając jedną z losowych piosenek na moim telefonie, kiedy słyszę stłumiony głos mojej mamy. Ciepłe promienie słońca tak przyjemnie ogrzewały mi twarz , że nie miałam nawet ochoty się ruszać. Nagle poczułam jak ktoś wyrywa mi słuchawkę z ucha.

- Cooo jest? -zapytałam przestraszona.
- Wołam cię i wołam, a Ty jak zwykle masz te słuchawki w uszach. -stwierdziła zrezygnowana mama.
- Chyba trochę przesadzasz, co? -zapytałam wyjmując drugą słuchawkę oraz odłączając kabel od telefonu ,delikatnie kładąc go obok siebie na łóżko.
- Wybierasz się dzisiaj gdzieś? -zapytała stojąc w progu drzwi. Jej brązowe włosy delikatnie opadały na ramiona.
- Coś się stało?-zapytałam siadając po turecku na łóżku.
- Ojciec chciał się z Tobą zobaczyć. Mówi ,że nie odbierasz od niego telefonów. - stwierdziła.
- Mówiłam Ci coś na ten temat. Nie mam ochoty na niego patrzeć. I nie , nie przekonuj mnie do tego. - powiedziałam lekko zdenerwowana. Podniosłam się z łóżka i wrzuciłam słuchawki do torby.
- Dobrze. Jesteś dorosła. Zrobisz jak uważasz. - powiedziała , po czym skierowała się zapewne do salonu.

Nagle mój telefon zaczął wibrować , więc szybko wzięłam go do ręki oraz odczytałam sms.

"Mam dla Ciebie klienta. Spotkanie o 16 w kawiarni "Lake". - Sam"

No Tak. Kto to Sam? Mój "szef". To on nauczył mnie wielu sztuczek hakerskich. Zna moją sytuację rodzinną i chciał mi pomóc trochę zarobić. Na tyle wkręciłam się w ten temat , że dalej znajduje dla mnie okazje do ich zdobycia. Spędzałam z nim naprawdę dużo czasu , przez co czasami mówię do niego tato. Zawsze mnie wspierał i pomagał. To naprawdę złoty człowiek , pomimo tego , że zajmuje się nielegalną działalnością.


Szybko zapakowałam laptopa do torby , wrzuciłam portfel , klucze oraz telefon. Przebrałam się w coś bardziej stosownego , niż stary dres. Poprawiłam trochę makijaż oraz sprawdzając ile mam czasu , zbiegłam na dół.


- Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę. - krzyknęłam , po czym wybiegłam z domu.


Zbiegłam po klatce schodowej niesamowicie stukając butami. Kiedy znalazłam się na ulicy , szybkim krokiem skierowałam się do położonej niedaleko kawiarni. Nie zdążyłam przesłuchać dwóch piosenek , a już znalazłam się na miejscu. Delikatnie pchnęłam drzwi , po czym przekroczyłam próg i stanęłam ,nie wiedząc do jakiego stolika mam podejść. Wszyscy klienci spojrzeli na mnie. W rogu pomieszczenia wstał mężczyzna po 30 oraz pomachał do mnie. Domyśliłam się , że Sam opisał mu jak wyglądam , dlatego bez wahania skierowałam się w jego stronę.

♪♪

- Miejsce w rogu , sprytnie. - uśmiechnęłam się podając mu rękę.
- Cameron. Cameron Walt, miło mi cię poznać. - uśmiechnął się , po czym ucałował moją dłoń. - Usiądź. Potrzebuję Twojej pomocy.

Delikatnie kiwnęłam głową , poprawiłam kosmyk włosów , który zasłonił mi oko oraz usiadłam obok mężczyzny. Położyłam torbę z laptopem na kolana oraz obserwowałam jak kelnerka zbliża się do nas.

-Dzień dobry. Zamawiają państwo coś?-stwierdziła, wyciągając z kieszeni mały notatnik.
- Poproszę małą czarną. A Pani...?-zawahał się patrząc na mnie.
- Katherine.- zaśmiałam się. - Poproszę latte. Dziewczyna odeszła od nas , więc mogliśmy zacząć rozmowę.
- Więc , w czym mogłabym Ci pomóc? -zapytałam spoglądając na niego.
- Jestem adwokatem. - odpowiedział. Zaniepokojona spojrzałam w jego stronę.
- Spokojnie. Nie zamierzam Wam robić żadnych problemów. Sam mam jeden poważny , przez który mógłbym wylecieć z roboty. Zaczęło się od tego , że skorzystałem z usług pań do towarzystwa. I wystąpiła niemiła sytuacja , ponieważ została nagrana sextaśma , którą mnie szantażuje. - powiedział po cichu.
- To może powinieneś pójść z tym na policję. -uśmiechnęłam się , a po chwili dostaliśmy swoje zamówienie. Subtelnie upiłam łyk kawy , spoglądając na mężczyznę.
- To niemożliwe. Stracę pracę. Reputację. - stwierdził zażenowany.
- A co ja mogłabym zrobić?-zapytałam zakładając nogę na nogę.
- Mogłabyś włamać się do jej laptopa i telefonu , aby usunąć ten film? -zapytał błagalnym głosem. - Jestem w stanie zapłacić naprawdę dużo. Tylko proszę , pomóż mi.
- Dobrze wiesz , że to nielegalne, prawda? -zapytałam , patrząc na ludzi w kawiarni.
- Wiem. 200 dolarów będzie wystarczającą zapłatą? -spytał upijając łyk kawy , a następnie się krzywiąc.
- Myślę,że to dobra kwota. - uśmiechnęłam się , puszczając do niego oczko. - Potrzebuję tylko miejsca , gdzie nie ma wielu ludzi.
- Mam niedaleko apartament. Możemy tam iść. - odpowiedział bez zawahania.
-Hmm. No dobrze. Więc chodźmy.- rzuciłam , zawieszając torbę na ramię oraz zabierając ze sobą latte.


Dopiero teraz zauważyłam , że mężczyzna miał na sobie pełny garnitur. Otworzył drzwi , aby przepuścić mnie. Tylko zdążyłam wyjść przed kawiarnie , a ktoś pociągnął mnie z bara. O mały włos , a leżałabym z całym swoim sprzętem na chodniku. Zauważyłam , że osoba , która prawie mnie wywróciła nadal uciekała. Nagle usłyszałam za sobą bieg oraz syreny policyjne.


- POLICJA! Zatrzymaj się ! - usłyszałam kilka metrów za mną. Delikatnie obróciłam się i wpadł na mnie jeden z funkcjonariuszy. Przed upadkiem uratował mnie mężczyzna , dla którego miałam wykonać pewne zlecenie.
- Przepraszam. Nic się nie stało?-zapytał , kładąc rękę na moje ramię.
Lekko oszołomiona złapałam się za głowę i pokręciłam nią w celu dania mu do zrozumienia , że wszystko w porządku.
- Na pewno?-zapytał.
- Nie ucieka panu ktoś ?-zapytałam kpiąco ,spoglądając w jego oczy.

Była w nich doza jakiejś tajemnicy. Nie potrafiłam ocenić tego koloru. Zieleń z domieszką brązu? Brąz z domieszką zieleni? Nie wyjdzie przypadkiem ten sam kolor? O czym ja wygaduję. Czyżby spodobały mi się oczy mężczyzny , który bez skrupułów zamknąłby mnie za hakerstwo?


- Koledzy go złapią. Mam nadzieję , że nic Ci się nie stało.- stwierdził przepraszająco.
-Nic, nic. - odpowiedziałam strzepując niewidzialny kurz ze spodni , poprawiłam torbę na ramieniu oraz spojrzałam na Camerona. - Możemy iść. - uśmiechnęłam się do niego , na co mężczyzna przytaknął i zaczął iść przed siebie.


Ruszyłam za nim , ale poczułam czyjś wzrok na plecach. Obróciłam się i zauważyłam , że policjant obserwował jak odchodzę. Poprawiłam kosmyk falowanych włosów oraz uśmiechnęłam się sama do siebie , po czym szłam najpewniejszym krokiem , jakim kiedykolwiek szłam. Nagle skręciliśmy w jedną z bogatszych ulic w centrum Nowego Jorku. Stanęliśmy przed wielkim apartamentowcem. Cameron otworzył mi szklane drzwi , przez które bez wahania weszłam do środka. Wnętrze było bardzo nowocześnie wyposażone. Białe, skórzane kanapy , aż prosiły się , aby na nie usiąść. Na szklanych stolikach leżały stosy gazet oraz świeże białe kwiaty w czarnych doniczkach. W pewnej chwili doszliśmy do windy. Mężczyzna wyjął jakąś kartę , którą następnie zeskanował. Drzwi otworzyły się oraz znaleźliśmy się wewnątrz niej. Nie minęły dwie minuty , a znaleźliśmy się na 8 piętrze. Jak zwykle przepuścił mnie , a następnie skręcił w prawo i podszedł do czarnych , dobrze zabezpieczonych drzwi. Przejechał kartą i delikatnie pchnął.

- Zapraszam. Sok, wodę? - zapytał kładąc teczkę oraz marynarkę na granitowym blacie kuchennym.
- Poproszę sok.- uśmiechnęłam się miło , po czym usiadłam na skórzaną kanapę.

Położyłam obok siebie torebkę , z której wyjęłam laptopa oraz położyłam go na drewnianym stoliku. Cameron po chwili postawił obok mnie sok pomarańczowy oraz usiadł obok mnie. Podłączyłam do laptopa małego pendrive'a , który spowodował włączenie się kilku hakerskich programów do wpisywania skryptów , wykrywania ip itd. Resztę zostawię dla siebie.

- Więc tak. Czy kontaktowała się z Toba poprzez maile i sms?-zapytałam wpisując linię nieprzypadkowego skryptu.
- Tak , tak. - odpowiedział szybko.
- Jeżeli byłbyś w stanie pokazać mi laptopa i telefon.. - przeciągnęłam z uspokajającym uśmiechem.

Mężczyzna wyjął z kieszeni telefon oraz bez wahania mi podał. Weszłam szybko w wiadomości i odszukałam wątek z wiadomościami od niej. Podłączyłam do niego pendrive'a przez port USB , a następnie wpisałam podobny skrypt do wcześniejszego. Nagle na ekranie laptopa pokazała mi się zawartość jej pamięci wewnętrznej oraz zewnętrznej.

- Nono... Widzę , że nie tylko Twoja sekstaśma znalazła tutaj miejsce. - rzuciłam zdziwiona , przeglądając setki filmików z datami ich wykonania. - Którego dnia miało miejsce wasze spotkanie?- zapytałam.
- ym... 27 sierpnia. - odpowiedział zawstydzony.

Szybko wyszukałam danej daty , po czym złamałam zabezpieczenia , które okazały się niezwykle banalne oraz usunęłam plik z telefonu. Następnie poprosiłam mężczyznę o laptopa oraz zrobiłam dokładnie to samo co z telefonem.Tu napotkałam oczywiście na trochę większe przeciwności losu , ale jak zwykle dałam sobie radę. Widziałam jak mężczyzna patrzy na mnie zszokowany , kiedy wpisywałam wszystkie skomplikowane formułki. Jestem pewna , że nic z tego nie rozumiał. Minęło może z 40 minut i wszystko było skończone.

- Dobrze. To koniec. Filmy i zdjęcia z Twoim udziałem
zostały trwale usunięte z jej pamięci. - powiedziałam z uśmiechem , odłączając pendrive'a i chowając go do specjalnej kieszeni w torebce. Chwilę później zamknęłam laptopa i ostrożnie schowałam go do torebki.
- Na tym moja praca się kończy. Mam nadzieję , że pomogłam. - stwierdziłam , delikatnie podnosząc się do pozycji stojącej. Poprawiłam torbę na ramieniu , a mężczyzna wyjął portfel.
- Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczny... Ratujesz mnie. - mówił nie odrywając wzroku od portfela , odliczając 200$.. Może to głupie,ale mogę? -zapytał otwierając ramiona jak do uścisku. Delikatnie się uśmiechnęłam , po czym podeszłam do niego , również otwierając szeroko ramiona.
- Oczywiście.- zaśmiałam się , a mężczyzna przytulił mnie do siebie.Poczułam , że to było dla niego naprawdę ważne i czułam wyrzuty sumienia ,że biorę za to pieniądze. Kiedy chciał mi podać pieniądze , machnęłam ręką w geście odmawiającym.
- Nie mogę przyjąć od Ciebie pieniędzy. - uniosłam kąciki ust ,przytrzymując torebkę.
- Oczywiście , że możesz. Wykonałaś dla mnie prace. To dla mnie naprawdę nic , a wiem , że Tobie przydadzą się. - uśmiechnął się oraz wyciągnął w moją stronę dłoń , w której znajdowały się banknoty.
- Bardzo dziękuje. - odpowiedziałam z najszczerszym uśmiechem od kilku dni. - Nie zabieram Ci więcej czasu. Do zobaczenia i jeszcze raz dziękuje.- stwierdziłam kierując się do drzwi. Mężczyzna odprowadził mnie do nich oraz je otworzył.
- Naprawdę nie ma za co. Dziękuję , że uratowałaś mi dupę. - zaśmiał się , chowając jedną dłoń do kieszeni spodni od garnituru.
- Przyjemność po mojej stronie. - odpowiedziałam oraz wyszłam na korytarz.- Do zobaczenia. Oby nie w takich sytuacjach.- uśmiechnęłam się i zaczęłam się kierować do windy.

♪♪

Wyjęłam słuchawki z torebki , po czym podłączyłam je do telefonu , w którym widniały 3 sms'y. Włączyłam losowe odtwarzanie piosenek oraz weszłam do windy. Poprawiłam włosy w lusterku , a następnie wcisnęłam przycisk z napisem parter. Postanowiłam szybko sprawdzić kto tak się do mnie dobijał. Dwa sms'y od Jake'a i jeden od mamusi. Sprawnym ruchem palca otworzyłam w pierwszej kolejności sms'a od mamy


" Nie uwierzysz kto siedzi u nas w domu na kanapie... Twój ojciec i koniecznie chce się z Tobą widzieć. Najzabawniejsze jest to , że swoim córkom przedstawił się jako ojciec Twojej przyjaciółki. Radzę nie wracać do domu , jeżeli chcesz uniknąć z nim rozmowy. Kocham Cię i uważaj na siebie. Mama "


Stanęłam jak wryta. Czego on ode mnie chce? Ma jeszcze czelność pojawiać się w naszym domu i przedstawiać swoim własnym córkom jako ojciec mojej przyjaciółki? To jest niepoważne. Pięć lat temu chciał , aby mama poddała się aborcji. Dziewiętnaście lat temu również. I jak ja mam na niego spojrzeć? Zrobił zbyt wiele złych rzeczy, abym teraz rzucała mu się w ramiona i spotykała jak tatuś ze swoją córeczką. Trochę na to za późno. Mógł nas nie zostawiać. Mógł nie wszczynać niepotrzebnych kłótni, które spowodowały koniec naszej rodziny. Teraz mam inną. Składającą się tylko i wyłącznie z mojej mamy i sióstr. Są dla mnie wszystkim,dlatego staram im się pomagać jak tylko mogę. Nie pozwolę na to , aby dowiedziały się narazie o istnieniu swojego ojca, który zachowuje się jak jebany gówniarz.

Nagle drzwi windy otworzyły się , a ja poczułam przyjemne , świeże powietrze na swojej twarzy. Poddenerwowana , wyszłam z niej pewnym krokiem , kierując się ku wyjściu. Kiedy znalazłam się na zewnątrz , postawiłam napisać do mamy szybkiego sms , że nie jestem jeszcze w stanie stanąć z nim twarzą w twarz. Na ulicy był gwar taki jak zwykle. Ludzie pędzący do swoich rodzin. Na ulicach pojawiły się nie małe korki. Wśród nich wyróżniały się żółte taksówki. Jeden z najbardziej znanych elementów tego miasta. Mimowolnie uniosłam kąciki ust na ten widok. Usiadłam na jednej z ławek , znajdujących się na przeciwko dużego wieżowca. Postanowiłam odczytać sms'y od Jake'a.

" Ty i ja. Dziś. Klub Le Baron. Musimy trochę się odstresować."

" Oddzwoń koniecznie jak odczytasz. Buziaki"


Czytając tą wiadomość , znowu uśmiechnęłam się sama do siebie. Za często to robię. Jeszcze ktoś pomyśli , że coś ze mną nie tak. W sumie? Co mnie to obchodzi.

Zaśmiałam się po nosem. W sumie to nie jest taki zły pomysł. Dawno nigdzie nie bawiliśmy się razem. Podniosłam się z ławki oraz zaczęłam kierować do domu. Po drodze zadzwoniłam do chłopaka , oznajmiając mu , że jestem za jego pomysłem. Stwierdził , że będzie na mnie czekać pod domem o 21. Bojąc się spotkania z ojcem , postanowiłam wejść tylnym wejściem do domu przez metalowe schody prowadzące do małych balkonów. Wspięłam się 3 piętro , po czym delikatnie otworzyłam okno , nie robiąc przy tym hałasu. Zwinnie wśliznęłam się do domu oraz rzuciłam torebkę na łóżko. Zerknęłam na zegarek , który wisiał nad drzwiami. Wskazywał godzinę 19:46. Szybko otworzyłam szafę w celu znalezienia odpowiedniego zestawu nadającego się do klubu. Po około 15 minutach znalazłam go i po cichutku skierowałam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie wszystkie ubrania , po czym nago stanęłam na zimnych kafelkach. Po ciele przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Delikatnie zatrzęsłam się oraz podeszłam do prysznica, ustawiając odpowiednią temperaturę wody. Chwyciłam ze sobą czekoladowy płyn pod prysznic ,po chwili dokładnie wcierając go w swoją skórę. Dokładnie wymyłam każdą część ciała , wdychając niesamowity zapach unoszący się w całym pomieszczeniu. Do włosów użyłam miętowego szamponu , który razem z czekoladą stworzył niesamowitą mieszankę. Kiedy skończyłam , stanęłam na wcześniej rozłożony ręcznik na podłodze oraz biorąc swój różowy ręcznik , dokładnie wytarłam wszystkie mokre miejsca. Następnie przewiesiłam ręcznik wokół piersi i stanęłam przed lusterkiem , które było zaparowane , przez temperaturę w powietrzu. Delikatnie wytarłam je papierem toaletowym , nie zostawiając na nim przypadkiem żadnej smugi. Chwilę później zabrałam się do suszenia moich długich , ciemno-brązowych włosów. Gdy tylko skończyłam daną czynność , fale upadły na moje nagie ramiona , delikatnie mnie łaskocząc. Następnie wzięłam z małej szafeczki moją kosmetyczkę i zrobiłam mocny makijaż. Ubrałam na siebie wcześniej przygotowany zestaw oraz przemknęłam po cichutku do swojego pokoju. Schowałam laptopa pod łóżkiem , a telefon , słuchawki oraz portfel spakowałam do innej torebki. Zauważyłam , że jest już 10 po 21 , więc szybko otworzyłam okno. Kiedy już przerzuciłam jedną nogę na drugą stronę , nagle drzwi do pokoju otworzyły się , a w nich stał mój ojciec..



11.04.2015 o godz. 12:55




Tajemnicza?Szczera?Neutralna? Lubiąca się zabawić? To właśnie ja. Katherine Bowlin.




Dziewiętnastoletnia dziewczyna nie bojąca się wyzwań. Kochaj mnie albo nienawidź. To moje motto. Cztery miesiące temu zakończyłam naukę w jednym z lepszych liceów w Nowym Yorku na kierunku grafiki komputerowej. Czy kiedykolwiek przyda mi się to? Kto wie. W tym momencie bardziej opłacalne jest hackowanie dla osób trzecich. Czy to nielegalne? Tak, ale kogo to obchodzi. W ten sposób zarabiam dosyć dobrze jak na 19-letnia osobę. Wspomagam moją mamę Victorię, która po tym, jak ojciec wyprowadził się od nas do innej dupy , nie załamała się i dalej wychowywała mnie oraz moje dwie siostry, Chloe i Anę. Nigdy nie było dobrze , ale zawsze dawałyśmy sobie radę. Mama nie wie czym się zajmuje i jaka jestem poza domem. Im mniej wie , tym lepiej śpi. Jej rozstanie z ojcem oraz ich kłótnie , a nawet rękoczyny , do których dochodziło, bardzo wpłynęły na moją psychikę.

Często miewam ten sam sen. Czasami budzę się zalana łzami , czasami nawet z krzykiem. Nie wiem ile miałam wtedy lat. Osiem? Do teraz wszystko pamiętam. Ośmioletnia dziewczynka kąpiąca się w wannie. Słysząca kłótnię, rzucanie przedmiotami. Woda robiła się coraz chłodniejsza.Siedziałam nago z podkulonymi nogami , błagając Boga , aby to się skończyło. Przez biel ścian czułam się jak w jakiejś izolatce. Nagle drzwi otwierają się , a do pomieszczenia wchodzi mój tata, którego kochałam nad życie. Klęka obok wanny i zaczyna ze mną rozmowę na temat tego , z kim wolałabym zostać. Nim czy matką? Co jako ośmioletnie dziecko mogłam odpowiedzieć? Czułam jak gula w moim gardle rośnie i nie mogę nic powiedzieć. Chwilę później do łazienki wpada moja mama z metalowym tłuczkiem do mięsa. Uderza raz ojca w głowę , a ten chwilę nachyla się nad wanna. Jego krew spływa do wody. Siedzę nie ruchomo. Nie wiem co się dzieje. Jestem przerażona. Ojciec upada na podłogę. Mama nachyla się nad nim. Widzę jak z jej głowy leci krew. Wpadam w histerię. Zaczynam krzyczeć, płakać. Myślała , że go zabiła, więc sprawdziła tętno i zaczęła go reanimować. Okazuje się , że stracił tylko przytomność. Podczas , gdy oni wyzywali się , ja siedziałam w wannie z krwią własnego ojca. Nie wiecie jakie to uczucie. Kiedy oni poszli ochłonąć , ja szybko przebrałam się w jakieś czyste ubrania i poszłam porozmawiać z mamą. Z jej głowy wciąż leciała krew. Błagałam ją , aby pojechała do szpitala. Po długich namowach zrobiła to i zostawiła mnie z ojcem. Pamiętam jak poszłam z nim na spacer z naszym psem Ralfem. Jedyne o co go zapytałam to to , czy kocha inna kobietę. Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Przyznał się swojemu 8 letniemu dziecku ,że kocha inną kobietę i zamierza się wyprowadzić. Szkoda tylko , że dał początek dwóm nowym życiom, które wychowują się bez niego.
Tagi: prolog story
05.04.2015 o godz. 21:09